Tuesday, July 21, 2020

I nadal trwa...

Choc ponoc juz na poludniu, w okolicach wyspy Amami, pora deszczowa juz sie skonczyla. Byla to najdluzsza pora deszczowa od 1951 roku, czyli od kiedy zaczeto prowadzic archiwa pogodowe na ten temat. I wychodzi na to, ze prosto z pory deszczowej wskoczymy od razu w pore tajfunowa. Bo inaczej byloby nudno.

W zeszla sobote kuzyn chlopa mial slub na Okinawie, na wyspie Miyakojima. Jego dziewczyna (teraz zona) to tambylka i oczywiscie slub mial byc wielki z cala rodzina. Takie byly plany. Ale wiadomo co sie stalo. Z planow nici. I ostatecznie na slub polecieli tylko jego rodzice. Siedzieli w samolocie w przylbicach i maskach przez caly lot.


Takie widoki mieli z hotelu. Nienawidze ich.

I jesli uda mi sie poleciec na Ishigaki w przyszlym miesiacu, tez bede siedziec w samolocie w przylbicy.

Oprocz tego - bez zmian. Ponad 200 zakazen w Tokio niemal kazdego dnia. Zycie toczy sie dalej, bez widocznych ograniczen, praca tak samo. Jedyna nowina jest taka, ze teraz mam Netflix (ale o tym chyba juz wspominalam) i w tej chwili ogladam "Dark". Nawet calkiem mi ten serial odpowiada.

No, a skoro juz o Neflixie mowa, to przeciez koniecznie musze wspomniec dlaczego w ogole zdecydowalam sie na ten serwis. Ano dlatego, ze chcialam KONIECZNIE obejrzec "Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga". No bo skoro nie mamy w tym roku normalnej Eurowizji, to niech przynajmniej film bedzie. I film ten okazal sie strzalem w dziesiatke. Dokladnie to, czego potrzebowalismy, zeby sie usmiechnac.

Tutaj piosenka:



I co jeszcze nowego?

W sklepach pojawilo sie w tym roku duzo jablek z Nowej Zelandii. Sa bardzo smaczne i tansze niz japonskie jablka, wiec kupujemy je kiedy tylko mamy szanse. Japonskich jablek nie lubie. Sa za duze, za slodkie i z powodu duzej zawartosci cukrow psuja sie bardzo szybko.

W zeszlym roku tajfuny zniszczyly ogromne ilosci sadow owocowych w Japonii i aby zapobiec przewidywanemu brakowi jablek, zdecydowano sie importowac z Nowej Zelandii. I byla to swietna decyzja. Choc na poczatku Japonczycy podchodzili do tych jablek raczej nieufnie, teraz znikaja z supermarketow jak swieze bulki.



Odmiane Jazz juz mielismy od kilku miesiecy. Dzis zauwazylam odmiane Envy. Jest rownie smaczna jak Jazz. A najbardziej odpowiada mi ich rozmiar. Taki w sam raz do zjedzenia na raz. Japonskie jablka sa ogromnych rozmiarow.

Czekoladowo-mietowe szalenstwo nadal trwa.
Faworytem numer jeden jest PINO.



Znalezienie tego smaku graniczylo z cudem. Jak juz znalazlam, to kupilam od razu kilka(nascie) sztuk. Tak na zapas. A co ja sie bede rozdrabniac?

Oprocz tego takie tam.


Srednio zjadliwe. A nawet moze mniej niz srednio.

I taka tu nuda zycia codziennego.

Nude umila mi nowy rodzaj muzyki, ktory odkrylam bardzo niedawno na YouTubie. Sredniowieczne wersje wspolczesnych utworow, czyli tak zwany "Bardcore" albo "Tavernwave".

Ten tutaj bardzo mi sie podoba:




Niektore maja wokale, inne nie.

Jest teraz coraz wiecej tych "bardcore" kanalow, ale niestety duza wiekszosc z nich to utwory przerabiane komputerowo, zeby brzmialy sredniowiecznie.

A wczoraj odkrylam tego tworce: Algal The Bard:




Nie dosc, ze facet gra sam na wszystkich autentycznych instrumentach, to jeszcze jest mily dla oka (i dla ucha).

I teraz zagadka.

Tutaj tekst bardzo popularnej piosenki z lat 80-tych przerobiony w stylu bardcore.
Kto zgadnie pierwszy jaki to utwor?

Travelin' yn a chipped up carriage 
On the kings road, I shan't disparage 
I met a strange lady, she made me nervous 
She tooketh me and gave me breakfast 
And she sayeth 

 Doon thou come from a lande of yonder? 
Where women sow and thanes plunder? 
Cans't thou hear, cans't thou hear the thunder? 
Thou better run, thou better take cover...



Milego wtorku!!!


8 comments:

  1. Replies
    1. Ping ping!
      Bardzo chcialabym uslyszec ten utwor w sredniowiecznej wersji wokalnej!

      Delete
  2. A teraz już na spokojnie ;-)
    W moim sklepie tylko cebula nowozelandzka. Nie miałam pojecia, że jabłka też stamtąd sprowadzają. Chociaż lubię japońskie (twarde, soczyste, ale zdecydowanie mogłyby być mniej słodkie), to faktycznie te kuszą rozmiarem - takim na raz, jak piszesz. Musze poszukać.
    W Tokio też chyba pora deszczowa powoli sie kończy - dzisiaj po raz pierwszy usłyszałam cykadę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cykada? Wszyscy juz o tych cykadach, a u nas ciagle tylko zaby na polach ryzowych!

      Delete
  3. "Down under" Men At Work :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawidlowa odpowiedz! :-)
      Ciekawa jestem jak by to brzmialo gdyby to zaspiewac...

      Delete
  4. Dark nie widziałam, ale jak zwykle byłabym zadowolona ze słodyczy. Uwielbiam ten smak. A jabłek nie lubię ogólnie, więc byłoby mi obojętne czy japońskie się szybko psują czy nie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh no!!!!
      Jak mozna nie lubic jablek??? Are you even human??? hahahaha!

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.