Thursday, June 25, 2020

Walczac z maskne - Muji Oil Cleansing (oba warianty)

Ktos ostatnio narzekal, ze przestalam pisac o kosmetykach. No wlasnie. A dlaczego?
A dlatego, ze nie lece juz za nowosciami, a uzywam to co sie sprawdza. I dlatego, ze mieszkam w malej dziurze, gdzie wybor kosmetyczny ogranicza sie do malej sieciowej drogerii. Tak, moge sobie zamawiac przez internet, ale na starosc juz nie chce mi sie wydawac pieniedzy na rzeczy, ktorych nie moge sobie pomacac.

I ogolny sposob mojej pielegnacji tez nie ulegl zmianie. Wiec, tak w sumie, jakby sie dobrze zastanowic, to nie ma nawet o czym pisac.

Ale w ostatnich tygodniach skora bardzo mi sie zezlila. A dlaczego?
A dlatego, ze w pracy, jesli mamy kontakt z ludzmi, lub odwiedzamy inne miejsca, to musimy nosic taki oto zestaw:


Jak latwo sobie wyobrazic, wygodne to nie jest. I jak latwo sobie wyobrazic, dobre dla cery tez nie.

Ponoc klimatyzacja podnosi ryzyko zarazenia wirusem, wiec staramy sie jej nie wlaczac. Okna musza byc zawsze otwarte. I jesli na zewnatrz jest ponad 30 stopni, a ty w srodku przy oknie musisz nosic takie wdzianko, to nie dziwota, ze skora na twarzy sie buntuje.

W tym tygodniu jest chlodniej, wiec mozemy ciut odetchnac, ale ja juz oglosilam w biurze, ze wole covid niz powolne gotowanie w sosie wlasnym i ze bede wlaczac klime jak znowu zrobi sie goraco.

Czytajac w internetach widze, ze nie tylko ja mam problemy z cera przy ciaglym noszeniu maski i face shield przy wysokich temperaturach. Nawet jest juz nowe slowo do opisania tej dolegliwosci dermatologicznej - maskne. Czyli - problemy skorne wywolane ciaglym noszeniem maseczek.

Dla mnie ciagle noszenie maseczek to nie problem. To w Japonii robimy od dawien dawna, hen od wiekow przed obecna pandemia. Co jest dla mnie problemem to kombinacja wysokich temperatur, maski i plastikowej oslony na twarz.

Pomimo braku makijazu (robie tylko oczy) i minimalnej ilosci filtrow SPF (bo maseczka zawsze twarz i tak zaslania), i tak zle sie dzieje. A w zasadzie, dzialo. Bo juz powoli doprowadzam skore do ladu w tej nowej normalnej normalnosci.

A jak? Ano, zawsze tak samo. Zaczynajac od samego poczatku.

A na poczatku zawsze stoi oczyszczanie.

Wiele osob mysli, ze skoro nie nosi sie makijazu i nie smaruje hektolitrami filtrow, to mozna sobie pozwolic na ciut mniej doglebne szorowanie twarzy. Ale jak widac z opisow internetowych jak powszechne jest obecnie maskne, jest to bledne myslenie.

Nie wiem jak zyja kobiety, ktore tylko i wylacznie przecieraja twarz plynem micelarnym przed pojsciem spac. Takie rozmazywanie dziennego brudu na twarzy to nie dla mnie. A juz szczegolnie nie podczas globalnej pandemii wirusa, ktory zabija tysiace ludzi.

Wiec jak myjemy twarz? Nawet dokladniej niz przedtem.

Zamiast jednej rundy oczyszczania olejem, robie dwie, albo i trzy. Zamiast jednej rundy mycia pianka, robie tyle ile potrzeba. Po dokladnym umyciu skora nie skrzypi, ale jest czysta. Oczywiscie, takie doglebne szorowanie twarzy ma swoje zle strony i moze powodowac wypryski, wiec trzeba im odpowiednio zapobiec. A z drugiej strony, mycie byle jak powoduje, ze idziemy spac ze skora wciaz zapchana potem i brudem. I cholera wie, czym jeszcze.

A tak przy okazji, to na pewno przypadek, ze w krajach gdzie wieloetapowe oczyszczanie to oczywistosc, jest najmniej przypadkow zachorowan na covid.

No to myjemy. Nie raz, a dwa razy.
Wiec potrzebujemy dwa razy wiecej produktu. I wydajemy dwa razy wiecej kasy.

Ja na starosc kasy nie lubie wydawac. Bo frappuccino za darmo w Stabucksie przeciez nie rozdaja. A wycieczki na Malediwy tez swoje kosztuja. I teraz mam kupowac dwa razy wiecej produktow do mycia twarzy?

Nie stac mnie na dwie butle Shu Uemura Ultime8 oleju do mycia twarzy.


Fajnie by bylo, gdyby bylo. Ale nie jest.
Trzeba wiec poszukac tanszych rozwiazan.

DHC? No niby tak, ale wciaz bedzie szlo jak woda.
Fancl? Podobnie.

Wiec jak sie nie ma co sie lubi, to sie idzie do Muji.

Oleje do mycia twarzy Muji zawsze byly dobre, ale jakies takie nudne. Nic ciekawego. Ot, po prostu olej do oczyszczania. Tani. W duzej (lub malej) butli. Bezproblemowy. Latwy w obsludze. Wydajny. Dostepny wszedzie.



Oleje sa dwa.

Niestety, bardzo mylaco, po angielsku oba maja ta sama nazwe: Oil Cleansing.

Po japonsku maja juz inne nazwy. Ten o jasniejszym kolorze to Mild Oil Cleansing. Ten ciemniejszy to Oil Cleansing. Konsystencja i sklady rowniez sa inne.



Ten ciemniejszy (Oil Cleansing) do zludzenia przypomina DHC Cleansing Oil. Konsystencja taka sama, rezultat taki sam. Sklad niemal taki sam.


EDIT:

Warto wspomniec, jak dodala Mokuren w komentarzu, ze na tym ciemniejszym jest napisane, ze jest "dla skory wrazliwej."

No, ale tutaj znowu sprawa sie komplikuje. Osoby w wieku rownie podeszlym jak ja, pewnie pamietaja jeszcze te dawne czasy, kiedy to Muji zaczelo robic furore w swiecie kosmetycznym. Wtedy olej byl jeden, tez pisalo na nim, ze dla cery wrazliwej. Potem zrobily sie dwa oleje, jeden na bazie oleju z oliwek, a drugi - ten jasniejszy. I to wlasnie na tym jasniejszym pisalo, ze to produkt dla skory wrazliwej. 

Teraz pisze na tym ciemniejszym. 
Po dyskusjach z kolezankami, ktore sa fankami Muji, doszlysmy do wniosku, ze ten napis to tak dla picu. Tylko po to, aby usprawiedliwic wyzsza cene produktu. 

I wedlug naszych doswiadczen, NIE jest to produkt specjalnie dla cery wrazliwej. Szkody jej nie zrobi, ale i nie bedzie az tak latwy w uzyciu jak mozna by tego oczekiwac. A dlaczego? Ano dlatego, ze bedac na bazie oliwek, jest on ciut ciezszej konsystencji i wymaga bardziej mechanicznego podejscia. Oczywiscie swietnie sie emulguje i splukuje, ale co sie twarzy namyziasz podczas mycia, to bedziesz miala. Dla bardzo wrazliwych wrazliwcow moze to byc zbyt wyczerpujacy proces. 

Wedlug mnie na cerze wrazliwej swietnie sprawdza sie ten jasniejszy olej. Jest jak marzenie!

Ten jasniejszy (Mild Oil Cleansing) zachowuje sie dokladnie jak Shu Umeura Ultime8, choc ma zupelnie inny sklad.



Jest lekki, latwy i przyjemny. Tutaj sklad:



Uzywalam go na zmiane z Shu Uemura Ultime8 i roznice widzial tylko moj portfel. Na korzysc Muji, oczywiscie.

Cenowo prezentuja sie tak:


Pojemnosci ogromne. Az 400 ml.




Bede nadal kupowac, bo choc sa nudne, to dzialaja bez zarzutu. Cena cieszy. Rezultaty tez. Nie ma co wydziwiac.

Po myciu olejem oczywiscie zawsze uzywam pianki. Z piankami tez wrocilam do podstaw. Ale o tym bedzie innym razem.

Sunday, June 21, 2020

Here comes the rain again...

Falling on my head like a memory... Kto pamieta ta piosenke?

Potworne ilosci pracy i chroniczny niedobor wolnego czasu trzymaly mnie z dala od bloga. I z dala od wszystkiego, wydaje mi sie.

Zaczela sie pora deszczowa.

Widok po drodze do pracy


Widok z parkingu przy pracy


Stan wyjatkowy sie skonczyl i zycie jako tako wrocilo do normalnej normy. Wczorajszy wypad do dentysty do Tochigi pokazal, ze weekendowe znizki na autostradach rowniez wrocily. Cieszy mnie to bardzo, bo to ciagle jezdzenie w te i we te zaczynalo mnie dosyc drogo kosztowac. Podczas stanu wyjatkowego weekendowe znizki, ktore sie otrzymywalo przy uzyciu karty ETC (elektroniczna oplata za autostrade) zostaly zawieszone, zeby zniechecic ludzi do podrozowania pomiedzy prefekturami.

Teraz jest wrecz przeciwnie. Trzeba ludzi zachecic do podrozowania i wydawania pieniedzy.

Ja swoj wklad juz wyrobilam, bo wlasnie zabukowalam maly wyskok na Ishigaki w sierpniu. W tym roku Malediwow, ani Szynszyli nie bedzie. A jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma. Wiec bedzie Okinawa (Ishigaki to jedna z wysp w prefekturze Okinawa). Niestety Okinawa bedzie podczas tygodnia obon, kiedy cala Japonia ma wolne. No coz. Trudno sie mowi. Jakos to przeboleje.

W ramach przygotowania do tej wycieczki mialam nawet pomysl, zeby kupic slynne warzywo z Okinawy - goya. Ale pamietajac jego smak, i to ze chlop uwaza je za niejadalne, kupilam zwykla cukinie.

Goya w calej supermarketowej okazalosci.

Przy okazji planowania tej wycieczki przypomnialo mi sie dlaczego nigdy do Okinawy nie latamy. Bo jest drogo. Jesli mam leciec na tydzien na Ishigaki czy wyspe Miyakojima w prefekturze Okinawa i placic tyle samo (lub wiecej) jak za Malediwy, to ja wole Malediwy.

A w tym roku ceny sa jeszcze wyzsze.
Dlaczego?

Dziewczyna, ktora pracuje w jednym z resortow na Ishigaki, powiedziala mi tak "Hotele byly zamkniete przez kilka miesiecy. Trzeba te straty jakos nadrobic."

I jak widac po cenach na nadchodzace miesiace, hotele i guesthouse'y staraja sie nadrobic z nawiazka. Wlasciciele obiektow wiedza, ze w tym roku Japonczycy nie maja innych opcji, wiec beda podrozowac po wlasnym kraju. A hotelarze to skrzetnie wykorzystuja.

Uparlam sie na hotel w okolicy Kabira Bay, ale rownowartosci tysiaca dolarow za trzy noce w hotelu z basenem nie chcialam placic. Wiec drastycznie obnizylam swoje oczekiwania i zdecydowalam sie na guesthouse w japonskim stylu. Jedyny wymog, ktory byl dla mnie konieczny, to pokoj z wlasna lazienka.

Guesthouse'y w japonskim stylu bardzo czesto (jesli nie powiedziec "zazwyczaj") maja wspolne lazienki. W "normalnych" czasach by mi to nie przeszkadzalo. Ale w czasach korony juz tak. Chce miec kibelek i prysznic na wlasny uzytek.

I dlatego tez zrezygnowalam z pieknego guesthouse'u Maetakaya The Third. Nadal placze nad tym widokiem na zatoke z ich tarasu i z okien pokojow. Ostatecznie zdecydowalam sie na guesthouse Lulaliya, na pokoj z prywatna lazienka.

Samochod tez juz mam zarezerwowany. Kei (lekki) z zlota tablica, maly i poreczny, podobno idealny na ichniejsze waskie drozki. Innych planow na razie nie mam.

Po drodze na Ishigaki zatrzymam sie na jedna noc w Naha na glownej wyspie Okinawy. W drodze powrotnej mam bezposredni lot z Ishigaki do Tokio. Wszystkie loty linia ANA, bo sa w Star Alliance. Ja nie lubie tanich linii. Jak sie doda bagaz do ceny biletu taniej linii, to nagle okazuje sie, ze wcale nie jest az tak tanio. Wiec wole doplacic ciut wiecej i leciec normalna linia. I przy okazji uciulac kilka punktow w programie Miles&More.

Z innych wiesci...

Wczoraj w koncu dostalismy nasze abenomaski. Mokuren opisala dokladnie co one za jedne - link.



Szkoda, ze przyszly tak pozno. W tej chwili mozna juz kupic normalne maski w wiekszosci sklepow. Nawet jest wybor. Ja wybieram te Made in Japan, bo po ogladaniu filmikow o produkcji masek w Chinach, skutecznie mi sie odechcialo kupowania jakichkolwiek produktow quasi-medycznych robionych w Chinach. Nie wiem, Japonczykom jakos bardziej ufam. Wiem, ze bezpodstawnie, ale nadal napis "Made in Japan" to dla mnie pewnego rodzaju gwarancja jakosci.



W zeszlym tygodniu wplynely tez na konto nasze dlugo wyczekiwane 100,000 jenow. To zapomoga finansowa dla wszystkich legalnych mieszkancow Japonii, na mediach spolecznosciowych nazywana "abenomoney".


Z jeszcze innych wiesci...

Mania mietowo-czekoladowa trwa nadal.

Wszystko bylo bardzo dobre tutaj.

Klasyka japonska - Gari Gari Kun


A tutaj moi ulubiency:



A tych tutaj zupelnie nie lubie. Pewnie dlatego, ze nie sa to czoko-mint:





I z jeszcze innych wiesci...

Dlaczego bylym ekspatom, na firmowych pakietach wynagrodzeniowych specjalnie dla ekspackich pracownikow, jest tak ciezko zrozumiec, ze ich doswiadczenia w Japonii nijak sie maja do tego jak zyja zwykli Japonczycy? I zwykli cudzoziemcy, ktorzy mieszkaja tu na stale?

To tak jakby wziac opowiesci japonskich zon japonskich pracownikow na kontraktach japonskich firm w Polsce i na takich historiach opierac swoj wizerunek kraju nad Wisla. Brzmi komicznie. Ale tak wlasnie ekspaci traktuja swoje doswiadczenia w Japonii. Ja tych doswiadczen nie kwestionuje. Na pewno sie wydarzyly, troche tylko podkolorowane dla sensacji, bo inaczej byloby nudno. Ale wiem tez, ze na pewno nie sa one odnosnikiem zycia w calym kraju dla zwyklych zjadaczy japonskiego chleba. A raczej ryzu.



I z zupelnie innych wiesci...

Trwajace w tej chwili truskawkowe szalenstwo w Starbucksie jest niesamowite.

To frappuccino to po prostu truskawkowe smoothie.



A tu truskawkowe smoothie z dodatkiem bitej smietany rowniez i na dnie kubka.



I to by bylo na tyle na dzis wieczor.

Milego tygodnia wszystkim zycze!

Trzymajcie sie zdrowo!!!