Wednesday, January 30, 2019

Nie pisalam

Bo nie.

Wiele zmian w zyciu i byly one wazniejsze niz blogowanie.
Przeprowadzka do nowej prefektury. Przywykanie do nowego zycia. Oswajanie nowego miejsca.
Wszystko to okazalo sie trudniejsze niz oczekiwalam.
Nie bede klamac. Bylo pierunsko ciezko. Nadal jest. Ale jakos to bedzie.



Mieszkam w japonskim odpowiedniku trzeciego swiata. Po raz pierwszy widze wiele dzieciakow, ktore nie nosza do szkoly typowych japonskich tornistrow (randoseru). Kiedy zapytalam sie miejscowej babki dlaczego, ta odpowiedziala, ze randoseru sa za drogie dla rodzicow (lub babc i dziadkow, bo to najczesciej oni kupuja szkolna wyprawke do podstawowki). Wiec dzieciaki nosza ksiazki w byle jakich plecakach.

Sa tu organizacje charytatywne, ktore rozdaja uzywane randoseru rodzinom, ktorych na ten typowy tornister nie stac. Ale jest w mojej okolicy zbyt wielu chetnych. I za malo tornistrow z dotacji.

Mieszkam w miejscu, gdzie w supermarkecie kiedy emeryt zlapany jest na kradziezy bulki, policjant mu po prostu te bulke kupuje. Bo wie, ze dziadek jest glodny i na ta bulke go nie stac. I tak, to sa bulki, a nie kulki ryzowe, bo piekarnia jest zaraz przy wejsciu i latwo ze stolu cos zwinac. I nie ma na pojedynczych swiezych bulkach kodow kreskowych.

Mieszkam w miejscu, gdzie w trzypokojowej klitce gniezdza sie babcia z dziadkiem, mama z tata, i dwojka dzieci. Mieszkali poprzednio w domu dziadkow, ale doszlo do tego, ze nie mogli sobie pozwolic na jego utrzymanie. Tata pracuje dorywczo w fabryce, dorywczo, bo maszyna zastapila spawacza. Mama tyra w 7-11 na dwie zmiany, ale cieszy sie, bo to blisko domu i moze chodzic tam na piechote, wiec nie potrzebuja dwoch samochodow. Dziadek uprawia poletko warzyw, bez ktorego pewnie nie jedliby nic swiezego, bo w supermarkecie za drogo. A babcia zajmuje sie dziecmi. Pojda od kwietnia do przedszkola. Poprzednio nie bylo rodziny na to stac. Teraz ciesza sie, ze w koncu moga sobie na to pozwolic.

I taka jest ta moja nowa Japonia.




PS. UPDATE


Tak akurat w temacie i na czasie.
Dzis ten artykul w BBC, o tym jak nedza popycha Japonczykow w wieku emerytalnym do popelniania przestepstw.

Robia to, bo w wiezieniu moga zyc za darmo, kiedy nie stac ich na nawet najskromniejszy byt w "normalnym" spoleczenstwie.

Tutaj link do artykulu - Why some Japanese pensioners want to go to jail.

13 comments:

  1. Polecałabym przeczytać tę notkę i poszukać więcej o Japonii osobom dla których ten kraj kończy się na centrum Tokio. Może wtedy przestałyby ją idealizować i zauważyły że to kraj w którym jak wszędzie są ludzie zamożni i bardzo biedni. Mam nadzieję, że kolejne wpisy się pojawią i to wcześniej niż za rok :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jak pojawia sie pozniej niz za rok, to co wtedy zrobisz?

      Delete
    2. Raczej nic strasznego. Po prostu dłużej poczekam. Na szczęście mam powiadomienia na mailu to nawet jak zapomnę to mi przypomnienie wyśle.

      Delete
  2. Niewiele się o tym mówi, PR Japonii działa bez zarzutu. A to jednak państwo jak każde inne, ze swoimi plusami i minusami...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiscie! Tylko japonofile z betonowymi klapkami na oczach mysla, ze Japonia to animowany raj. Ale niestety, nawet sama Japonia tak sie poza granicami kraju lansuje, wiec ciezko takich ludzi przekonac inaczej.

      Delete
  3. Ciesze sie ze napisalas. Jakie to zycie jest porypane. Czytanie takich historii otwiera oczy. Okazuje sie ze wlasne problemy nie sa tak naprawde problemami tylko zwykla tymczasowa niedogodnoscia. Coz mam powiedziec, nie znam Cie osobiscie, ale przytulam wirtualnie, jak ktos mi ostatnio powiedzial, jak jest teraz bardzo zle to potem moze byc tylko lepiej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, juz jest super duzo lepiej. Na jesieni, to rzygac mi sie chcialo jak rano mialam wstawac i ruszac do pracy.
      Usciski!!

      Delete
  4. Cieszę się, że znów piszesz! Czy mogę spytać, co się stało, że przeniosłaś się do odpowiednika trzeciego świata? (Jeśli nie chcesz o tym pisać, bo to zbyt prywatne, nie ma sprawy, rozumiem). Trzymam w każdym razie kciuki za przyzwyczajenie się!

    ReplyDelete
  5. Trzymam kciuki i ślę MOC dobrej energii <3 Cieszę się, że zamieściłaś wpis!
    Ściskam!

    Bardzo smutno brzmi obraz "japońskiego odpowiedniku trzeciego świata" i jednocześnie sprawia, że człowiek jeszcze bardziej docenia to, co mam oraz TU i TERAZ.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odsciskuje!!!
      I oczywiscie masz racje. Teraz doceniam o wiele wiecej rzeczy niz chocby rok temu.

      Delete
  6. Ależ się cieszę, że wróciłaś do pisania!

    Przyzwyczaisz się ;-) Z pewnością Cię nie pocieszę, ale nie tylko tam u Ciebie tak jest. Na mojej prowincji też nie jest różowo.
    A jeśli masz zacięcie do takich tematów (ja akurat nie mam i unikam u siebie), to może wykorzystasz swoją sytuację i zaczniesz pisać o tym japońskim trzecim świecie? Bo akurat o tym się mało, albo wcale, nie mówi.
    Ode mnie też uściski i mnóstwo dobrej energii :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki!!!
      Wise, ja tez staram sie takich tematow unikac. Jak kiedys o tym pisalam, to zawsze byly komentarze, ze wiecznie narzekam, albo ze klamie, albo ze nie rozumiem zawilosci japonskiego spoleczenstwa i gledze od rzeczy, bo przeciez nie taka Japonie pokazuja w anime.

      Ale kto wie... Z upper-middle class nagle stalam sie lower class, i skoro teraz obracam sie w takim a nie innym otoczeniu, to faktycznie moze powinnam zaczac o tym pisac... Przemysle.

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.