Sunday, January 7, 2018

Wyprawa na planete Scarif - czesc 1

Kilka osob zapytalo sie mnie prywatnie o co chodzi z ta planeta Scarif o ktorej wspomnialam w poprzednim wpisie. Obiecalam wytlumaczenie i raport z wyprawy.

Wiec oto jest.

Kto mnie zna, wie, ze jestem wielka fanka Gwiezdnych wojen.
Czesc IV - Nowa nadzieja, byl pierwszym filmem, na ktory poszlam do kina. Z tata. Czulam sie strasznie wazna i strasznie dorosla. Dokola mnie nastoletni chlopcy i dziewczeta, a ja smarkata szczeniara z tata za reke.

Tak, to bylo bardzo, bardzo dawno na innym kontynencie daleko stad.

Kiedy film sie skonczyl, wiedzialam, ze Luke Skywalker to milosc mojego zycia. A moze Han Solo. Nie bylam bardzo wybredna... Najwieksze wrazenie jednak zrobil na mnie Lord Vader.
To byly lata...

Kiedy pojawilo sie Imperium kontratakuje, oczywiscie bylam w kinie. Widzialam ten fim tyle razy, ze moglam recytowac scenariusz zamiast aktorow. Powrot Jedi nie byl moim ulubionym odcinkiem, ale poniewaz Luke i Han byli w obsadzie, wiec ogladalam wiele razy.

Z czasem milosc do Luke'a mi przeszla, czesci I, II i III to abominacje, ktore trzeba wymazac z historii ludzkosci, czesci VII i VIII moga byc.
Lotr 1 - Gwiezdne wojny - historie, ehhh... Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma.

Tak, jestem niereformowalna fanka Gwiezdnych wojen i wcale sie tego nie wstydze. Nosze laptopa do pracy w torbie star warsowej. Na breloku do kluczy wisi mi Darth Vader. Pije herbate z takich kubkow:


W pracy uzywam takich rzeczy:


A w mojej kolekcji t-shirtow znajduja sie takie okazy:



Niestety, wszystkie to rzeczy to wylacznosci na rynek japonski. Kubki sprzedawane byly w kinach. Ochraniacze na dokumenty to limitka wydana przez Poczte Japonska. Koszulka z Tokyo Sky Tree to limitowany wzor, ktory byl do nabycia tylko w sklepiku na szczycie wiezy. A reszta to rzeczy ze sklepu odziezowego Uniqlo na rynek krajowy.

Fanka Star Wars: Rogue One nigdy nie bylam. Film widzialam, nawet wiecej niz raz, ale jakos specjalnie do mnie nie przemowil.


Taaaa, fanka nie bylam, ale taki mousepad, a nawet dwa, sam mi do rak wpadl w dniu premiery kinowej.

Taaaa, fanka nie bylam, ale kiedy dowiedzialam sie, ze wyprawa na planete Scarif jest jak najbardziej mozliwa do zorganizowania, to strona Expedii sama mi sie otworzyla w firefoxie, sila Mocy zapewne, i zanim zdarzylam sie opamietac, to bilet juz byl wykupiony.

Planeta Scarif to bardzo wazne miejsce w swiecie Gwiezdnych wojen. I bardzo ladnie wygladajace miejsce w swiecie Gwiezdnych wojen. Piekny ocean, palmy, tropikalna plaza. Po prostu raj.

Kiedy ogladalam Lotra 1 w kinie, bylam pewna, ze planeta Scarif wyglada tak jakos... znajomo. Cos mi ona przypominala...
Ale po chwili o tym zapomnialam i zycie toczylo sie dalej.
Az do dnia, kiedy w koncu do mnie dotarlo, ze planeta Scarif to nic innego jak jeden z atoli na Malediwach.
Malediwach!!!



Torbe juz mialam spakowana i siedzialam w samolocie do Dubaju. W Dubaju przesiadlam sie na lot do Male'. To dziwnie nazwane miasto (tak, ten apostrof na koncu to nie pomylka), to stolica Malediwow.

Jednak to nie byl koniec tej podrozy. W Male' zlapalam krajowy lot do wdziecznie brzmiacego miejsca: Kadhdhoo.
Powaznie. Kadhdhoo. Nazwa prosto jak z Gwiezdnych wojen.



Wyspa Kadhdhoo znajduje sie w atolu Laamu na poludniu kraju. Polaczona ona jest z kilkoma innych wyspami najdluzsza asfaltowa droga w calym kraju. 18 kilometrow i kilka mostow. Kadhdhoo to wyspa na ktorej znajduje sie lotnisko i baza wojskowa. Zolnierze z tej bazy byli statystami podczas krecenia filmu Star Wars: Rogue One.


Ta mala plamka to lancuszek wysp atolu Laamu. Bo to tam wlasnie znajduje sie planeta Scarif.

Najwieksza wyspa w atolu to Gan. Zeby bylo weselej, na Malediwach sa trzy wyspy nazwane Gan. Przez pomylke niemal zarezerwowalam bilet na nie ten Gan co trzeba. Na szczescie obsluga w hotelu na wlasciwym Gan uratowala mnie w ostatniej chwili przed totalna kompromitacja, odkrecila moja pomylke i zabukowala bilet na lot tam gdzie powinnam leciec. No coz, geografia malych wyspiarskich panstewek nigdy nie byla moja mocna strona.


Trzy wyspy, na ktorych filmowano akcje na planecie Scarif zaznaczone na czerwono.

Dlugo debatowalam nad tym, gdzie sie zatrzymac na wyspie Gan. Jest tam kilka hoteli. Jeden z nich bardzo agresywnie promuje wycieczki na planete Scarif. Niestety byl duzo mniej agresywny jesli chodzilo o odpowiedzi na moje pytania, takie jak "czy jest TV w kazdym pokoju?" i "czy jest osrodek nurkowania na terenie hotelu?". Hotel nigdy nie odpowiedzial na moje pytania (a poprawne odpowiedzi sa "nie" i "nie").

Zatrzymalam sie wiec w innych hotelu, Reveries Diving Village, i jak sie okazalo, byl to strzal w dziesiatke. W tym to bowiem hotelu kwaterowala sie ekipa filmowa Rogue One. Gwiazdy filmu mieszkaly na luksusowym jachcie, a reszta personelu w hotelach i guesthouse'ach na wyspie Gan.

Juz w recepcji latwo bylo rozpoznac, ze to wlasciwe miejsce:



W Reveries Diving Village znajdowalo sie centrum dowodzenia projektem. Silownia w hotelu zamieniona byla w charakteryzatornie, pracownicy hotelu zostali zatrudnieni do przewozu ekipy motorowkami na wyspy, gdzie krecone byly sceny z filmu. Kazdy musial podpisac klauzule poufnosci, ktora wygasla dopiero po premierze filmu.


I do tego, Reveries mialo i TV w kazdym pokoju i instruktora scuba diving na pelnym etacie.
Mialo tez duzy ekran filmowy w ogrodzie, gdzie jednej nocy, podczas obiadu ogladalismy sobie Rogue One. Pod gwiazdami. Przy szumie oceanu. Niezapomniane wrazenia.


Niemal kazda publikacja o kreceniu Rogue One na Malediwach podaje, ze filmowanie odbywalo sie na wyspie Gan. Niestety, jest to bledna informacja.

Sceny na planecie Scarif krecone byly na tych trzech wyspach:

  • Baresdhoo (w Google maps podane blednie jako Berasdhoo)
  • Holhurahaa (lokalnie znana po prostu jako "Huraa", ale ostroznie, bo na Malediwach jest zatrzesienie wysp o tej samej nazwie), oraz
  • Kuda Fushi, albo Kudafushi, bo obie pisownie sa w uzyciu.


Z Gan na Baresdhoo jest okolo 15 minut motorowka.



Nikt tam w tej chwili nie mieszka. Ta wyspa jest wlasnoscia publiczna, kazdy moze sobie tam podplynac i poogladac. Wkrotce to sie jednak zmieni. Rzad Malediwow ma bardzo ambitny plan, aby zamienic Baresdhoo w wyspe guesthouse'owa.

Turystyka na Malediwach do niedawna byla mozliwa tylko dla ludzi z glebokimi kieszeniami. Ekskluzywne resorty, prywatne wyspy, domki na palach nad lagunami i podwodne restauracje. Tak, to wszystko prawda. W 2009 roku rzad po raz pierwszy pozwolil tubylczej ludnosci na prowadzenie hotelow i pensjonatow na lokalnych wyspach. Pojawilo sie zatrzesienie hotelikow w calym kraju, lepszej i gorszej jakosci.
Ich najwiekszym plusem jest cena. Sa w miare tanie (jak na warunki malediwskie). Mozna sobie pomieszkac pomiedzy lokalnymi ludzmi i zobaczyc jak zyja. Ich codzienne Malediwy i Malediwy ekskluzywnych resortow to dwa rozne swiaty. Najwiekszym minusem lokalnych guesthouse'ow jest brak alkoholu. Malediwy to kraj muzulmanski i alkohol nie jest dostepny na lokalnych wyspach. W prywatnych resortach mozna natomiast pic do woli. Mnie to akurat nie przeszkadza, bo ja nie pije.

Wedlug planu rzadu, pierwsze guesthouse'y na Baresdhoo maja zostac otwarte w roku 2020. Sa tez ambitne plany aby wybudowac kilka mostow i wydluzyc najdluzsza droge w kraju az do Baresdhoo.

Tak wiec w roku 2020 odwiedzenie jednej czesci planety Scarif stanie sie bardzo latwe.

W tej chwili jednak pozostaje wyprawa motorowka.

A co krecone bylo na Baresdhoo?
Takie sceny, na przyklad:


A tak to wyglada w rzeczywistosci:


To dokladnie ta sama sciezka przez dzungle.



Nie widzielismy zadnych rebeliantow. Jedynie starsza pare z sasiedniej wyspy zbierajaca kokosy.

Na Baresdhoo znajduje sie tez druga lokalizacja, ktora udawala planete Scarif. Zeby tam sie dostac, trzeba przejsc sie wzdluz plazy (niektore odcinki niemozliwe do przejscia podczas przyplywu) i pomaszerowac przez kawalek dzungli.

Plaza wyglada tak:



A widoki z plazy tak:


Ta wlasnie lodka przyplynela starsza para zbierajaca kokosy.

Nie mam kadrow z filmu pokazujacych drugie miejsce na Baresdhoo, dodam je jak bede miala czas obejrzec Star Wars: Rogue One kolejny raz.
Wiem, ze znajdowaly sie tam instalacje Imperium:


Skiper poganial mnie niesamowicie, bo twierdzil, ze musimy dotrzec do kolejnej wyspy, czyli Holhurahaa, podczas odplywu. Nie wiedzialam wowczas dlaczego to takie wazne. Skiper przewozil motorowkami ekipe filmowa i byl naprawde swietnym przewodnikiem. Na co dzien jest on menedzerem w Reveries Diving Village.

Wiec kurcgalopkiem przez dzungle popedzilismy do motorowki.


Wyspa nie jest duza, ale co rusz potykalam sie o kokosy.


Kolejna wyspa, Holhurahaa, lub po prostu Huraa, jak mowia o niej mieszkancy atolu Laamu, znajduje sie okolo 30 minut motorowka od Baresdhoo. Ta przejazdzka moze byc bardzo nieprzyjemna, bo trzeba przeplynac przez dwa kanaly, ktore lacza srodek atolu z otwartym oceanem. Buja, i to bardzo! Ale tylko przez kilka minut.


Lokalna nazwa tej wyspy jest bardzo mylaca, bo niemal w kazdym atolu na Malediwach znajduje sie wyspa "Huraa". Jedna z tych "Huraa" w innym atolu, to popularna wyspa z hotelami i guesthouse'ami. Ale nie Huraa, lub oficjalnie, Holhurahaa, ktora udawala planete Scarif. Ta wyspa jest bezludna.



Zarzucilismy kotwice dobrych 100 metrow od wyspy i maszerowalismy do plazy przez lagune.

A co bylo filmowane na tym skrawku piachu?
To:


A tak to wyglada kilka lat pozniej podczas odplywu i z drugiej strony (z punktu widzenia szturmowcow):


Ocean, slona woda i erozja niemal pozarly resztke pniakow z planety Scarif. Za rok znikna one zupelnie.


Na razie jednak nadal mozna sie cieszyc widokiem slynnych "patykow" z planety Scarif.
Po pstryknieciu kilku zdjec trzeba bylo wracac na lodke i zlowic cos na obiad.



W drodze powrotnej zlapalismy pare ryb, z ktorych dwie wyladowaly na grillu:


I to byl koniec wycieczki na Baresdhoo i Holhurahaa. Te dwie wyspy mozna odwiedzic w jeden dzien. Kudafushi znajduje sie po drugiej stronie atolu, i na ta wyspe trzeba przeznaczyc osobny dzien.

A co bylo filmowane na Kudafushi? Te najbardziej ekscytujace sceny!

Ale o tym bedzie w drugiej czesci raportu z planety Scarif.

c.d.n.

3 comments:

  1. Ciesze sie, ze jestes z powrotem. Uwielbiam Twoje wpisy, a zdjecia, szczegolnie te ze Storm Trooper, sa fantastyczne.
    Przykro mi, ze ubiegly rok Cie nie oszczedzil i mam nadzieje ze ten bedzie duzo laskawszy. Czekam na czesc druga.

    ReplyDelete
  2. Pięknie! Bardzo chciałabym tam pojechać, niestety na razie jest to nierealne. Ale świetnie oglada się zdjecia innych fanów, którzy tam byli.
    Nazwa atolu Laamu bardzo mi się kojarzy z inną starłorsową planetą: Lha'mu. Przypadek?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! Tez zesmy sie smiali z tego Laamu / Lah'mu. Ze juz im zabraklo pomyslow na nowe nazwy i brali co im wpadlo pod reke.

      Tez myslalam, ze Malediwy sa nierealne, ale potem zasubskrybowalam do Scotts Cheap Flights i teraz jak tylko jest okazyjna cena, to kupuje, a potem martwie sie o reszte.
      Szukalam juz nawet package wycieczek z Warszawy. 7 dni w tym samym hotelu z wyzywieniem i lotem Emiratami mozna zmiescic w ciut ponad 4 tys zl. Wiem, ze to duzo, i wlasnie dlatego zawsze lapie okazje na najtansze loty, a wszystko inne jakos sie ulozy. Bo jak jest blad cenowy, to trzeba brac i lapac, zanim linia lotnicza sie zorientuje.

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.