Saturday, July 29, 2017

Zycie z filtrami - krem z filtrem czy filtr w kremie?

Full disclosure: 
Za tydzien lece na Malediwy. Bedzie slonce, plaza, snorkowanie. Nie zamierzam sie opalac. Wrecz przeciwnie. Zamierzam chronic sie przed sloncem jak tylko mozliwe.
zrodlo: https://www.instagram.com/maldivesisles/


Kiedy czytam polskie strony urodowe, to czasem sie zgadzam, czasem sie dziwie, czasem sie smieje, a czasem nie bardzo rozumiem o co im chodzi. I to bynajmniej nie z powodu bariery jezykowej.

Lato mamy w pelni, a wraz z nim wysyp wpisow na blogach i stronach roznej masci na temat opalania, kremow do opalania, kremow z filtrem i przykladow, ze fizyka naprawde trudna jest.

Zacznijmy od mojego internetowego ulubienca - "kremu do opalania". Albo jeszcze lepiej "kremu do bezpiecznego opalania".
Osoby piszace te frazy chyba nie bardzo rozumieja czym jest opalanie. Opalanie to nic innego jak poparzenie, tyle ze rozciagniete w czasie i przyjmowane w dozach, ktore podczas procesu parzenia skory nie sprawiaja zbyt duzego bolu.
Czy istnieje cos takiego jak "bezpieczne opalanie"? Wiele osob powie, ze tak.
A jesli zamienimy slowa na "bezpieczne poparzenie"? Tutaj kazdy spojrzy na ciebie z politowaniem, ze takie glupie pytanie zadajesz.

Ale jednak mit "bezpiecznego opalania" wciaz jest szeroko rozpowszechniany. Nawet przez same firmy kosmetyczne, ktore specyfiki do "bezpiecznego opalania" produkuja. Ja rozumiem, ze zarabiac trzeba, ze opalenizna jest w modzie, ze spalone twarze i ciala to najlepsi klienci w pozniejszych latach na kosmetyki anti-aging. Ja wiem, ze to biznes, i ze liczy sie tylko kasa.

Problem w tym, ze nawet "poradniki" i "eksperci", ktorzy powinni wiedziec lepiej, tez ten mit propaguja. Strona poradnikzdrowie.pl natychmiast przychodzi tu na mysl. Nie bede linkowac do tych idiotyzmow, bo to nie poradnik zdrowia, a poradnik jak bezbolesnie postarzyc swoja skore o kilkanascie lat z duzym prawdopodobienstwem raka skory jako ekstra bonusik.

No a teraz o specyfikach do bezpiecznego poparzenia, ahem... opalania.

Serio?


Naprawde?
To screenshot z wyzej wymienionej strony.
Kim sa ich eksperci, nie mam pojecia. Ale jesli to poziom ich wiedzy, to nic dziwnego, ze Polska jest w pierwszej dwudziestce krajow swiata z powodu smiertelnosci na raka skory.
Dokladniej, Polska jest na 18 miejscu. Japonia na 157.

zrodlo: http://www.worldlifeexpectancy.com/cause-of-death/skin-cancers/by-country/

Najsmutniejsze jest to, ze brunetki czytajace te bzdury moga naprawde uwierzyc, ze SPF12 bedzie je chronil przed sloncem.
Nasze brunetki moga rowiez myslec, ze przez 20 minut pobyt na sloncu bez ochrony jest dla nich bezpieczny. Moga nie zdawac sobie sprawy z tego ze promieniowanie UVA dociera do nas nawet w pochmurne dni, ze przenika przez szyby (jesli nie sa to specjalne szyby blokujace UV) i ze to wlasnie UVA odpowiedzialne jest za starzenie sie naszej skory. Zmiany spowodowane przez UVA sa nieodwracalne.

Natomiast promieniowanie UVB to wlasnie to co parzy nasza skore.
Tabelki, jak ta powyzej, skupiaja sie na dzialaniu UVB, i zupelnie ignoruja duzo bardziej niebezpieczniejsze promieniowanie UVA.

Ale tak dla zabawy, wezmy te nieszczesne 20 minut bez ochrony przed sloncem dla brunetek. Zalozmy bardzo konserwatywnie, ze chodzi tu o maksymalnie 20 minut dziennie. W ciagu roku daje nam to 7300 minut, czyli prawie 122 godziny.

O ile nikt przy zdrowych zmyslach nie siedzialby przez non stop 122 godziny na sloncu uwazajac to za monstrualna glupote, o tyle ta sama glupota, rozlozona na 20 minut dziennie jest jakims cudem podawana jako bezpieczna?
A ile to godzin jesli pomnozymy ten bardzo konserwatywny wynik (bo zazwyczaj spedzamy wiecej niz 20 minut dziennie wystawieni na dzialanie promieni UV) przez 10, 20 lub 30 lat?

Taaaa... ciesz sie tymi zmarszczkami w wieku 25 lat i szukaj potem magicznych azjatyckich kosmetykow, zeby te zmarchy jakos "wyprasowac"...
Tak na marginesie, tutaj cala tajemnica dlaczego "Japonki sie nie starzeja". To nie zasluga magicznych azjatyckich kosmetykow. To rezultat uzywania filtrow juz od dziecka.

Nie bede juz wspominac o srodkach do "bezpiecznego opalania" z SPF 6, bo to niemal kryminalne, ze firmy kosmetyczne takie produkty glupim kobietom wciskaja. I to nawet firmy kosmetyczne, o ktorych mialam poprzednio dobre zdanie, jak na przyklad Bandi.pl.

Zostawie ten screenshot tutaj dla przestrogi:



A internety i tak pieja z zachwytu nad tym produktem.

Ja rozumiem, ze blogerka jestes, ze z firma wspolpracujesz, i ze za pozytywne opinie firma ci placi (choc na prozno szukac etykiety "wpis sponsorowany" na 99,99% polskich blogow). A jesli nie placi, to dostalas darmoszke i masz za zadanie pisac o niej w samych superlatywach.
Ale przynajmniej postaraj sie podac informacje bardziej rzeczywiste i oparte na fizyce i badaniach naukowych (promieniowanie UV szkodzi) zamiast gorliwie przepisywac PRowski belkot, ktory ci firma mailowo podala.

Heh, ja ewidentnie nie nadaje sie na blogerke sponsorowana. Wszystkie zaintresowane firmy bardzo przepraszam.

Okej, skoro promieniowanie UV jest tak szkodliwe, to jak mamy sie przed nim chronic?
Wedlug polskich "ekspertow", poradnikow, blogerek i nawet samych firm kosmetycznych, mamy uzywac "kremow z filtrem".

Kremow z filtrem? Naprawde?
Takich jak, na przyklad, te ponizej?


Ooo, jaki bardzo ekskluzywny krem na dzien! Chcialabym! Z filtrem!

Albo ten:


Ten krem znam bardzo dobrze, bo sama go uzywalam. Badziewie jakich malo. Ale krem z filtrem jest.
Kwestia "od 40 roku zycia" zajme sie w innym wpisie, bo tez cisnienie mi skacze jak widze takie opisy.

Ale wrocmy do kremow z filtrem.
Tu jeszcze jeden.


To sa wlasnie kremy z filtrem.

Ich pierwszym zadaniem jest bycie kremem. Filtr w nich znajduje sie tylko i wylacznie po to, aby firma mogla dodac "chroni przed UV" do opisu produktu.
Oczywiscie tak niski SPF i w ilosciach w jakich nakladamy rano na twarz ten krem nie bedzie chronil nas przed zupelnie niczym.

I chyba nie o taki "krem z filtrem" owym ekspertom chodzilo.

Chodzilo im o "filtr w kremie".
Filtr w postaci kremu, w przeciwienstwie do filtra w postaci zelu, esencji, mleczka, sprayu czy pudru sypkiego. Filtr w postaci kremu, gdzie jego podstawowym zadaniem jest ochrona przed promieniowaniem UV.

Filtr w postaci kremu, czyli filtr w kremie:


Filtr w postaci zelu (w przeciwienstwie do filtru w kremie):



Filtr w postaci mleczka (w przeciwienstwie do filtru w kremie):


Przy okazji, wszystkie filtry z linii Raysela marki Noevir (pokazane powyzej) sa absolutnie genialne. Nie naleza do najtanszych, ale w swojej kategorii cenowej, tak jak filtr Evermere, stawiaja poprzeczke bardzo wysoko. Niestety Raysela w USA dostepna jest tylko w wersji SPF30.

Filtr w postaci wodnistej esencji (w przeciwienstwie do filtru w kremie):


Filtr w postaci mgielki w spray'u (w przeciwienstwie do filtru w kremie). Ta tutaj mgielka w spray'u ma ochrone SPF50 (a nie 6 jak ta tragedia produkowana przez Bandi):


Lub nawet filtr w postaci sypkiego pudru (w przeciwienstwie do filtru w kremie):


Tak wiec, drogie firmy, autorki poradnikow, blogerki i vlogerki, jesli zaczynacie mowic o ochronie przeciwslonecznej, to moze najpierw wypadaloby sie upewnic o co wam dokladnie chodzi. Bo bardzo mozliwe, ze mowicie nie o tym, co macie na mysli.

Stwierdzenie, ze "nalezy siegnac po krem z filtrem" tylko obnaza wasza nieznajomosc tematu na ktory usilujecie sie wypowiadac. Pokazuje, ze tak naprawde nie macie pojecia czym sa filtry i jakie jest ich zadanie i dzialanie.

Formulatorzy w firmach kosmetycznych oczywiscie wiedza, ale geniusze od siedmiu bolesci w ich dzialach PR juz ewidentnie nie.

Rynek filtrow rozwija sie w Polsce, i ogolnie w Europie, bardzo preznie. Jeszcze kilka sezonow i oferta filtrow dogoni Japonie pod wzgledem kosmetycznej elegancji. Moge miec tylko nadzieje, ze i polskie ekspertki urodowo-zdrowotno-kosmetyczne dogonia przecietne Japonki pod wzgledem znajomosci nomenklatury filtrowej, dzialania filtrow, i ogolnie na temat ochrony przed promieniowaniem UV.

Bo to co dla ciebie jest piekna opalenizna, w rzeczywistosci wyglada tak:




i tak:



Milego opalania!

14 comments:

  1. Warto dorzucić jeszcze nadal funkcjonujące określenie "bloker" oraz wiarę w jego "funkcję". Do kremów z filtrem dodam podkłady z filtrem i tak często powtarzane, że "co prawda SPF 15 albo na co dzień w sam raz".
    Czytałam kilka wpisów na temat tej mgiełki z Bandi i przecierałam oczy ze zdumienia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ah! Masz racje! Zapomnialam o "blokerach". Dodam do wpisu jutro.
      O podkladach z filtrem i kremach BB z filtrem bedzie w oddzielnym poscie.

      Wiesz, tak sobie mysle, ze gdyby Bandi bylo w USA, to juz mialoby na rekach jakis class action lawsuit (nie wiem jak to po polsku, a translator nie bardzo jest tu pomocny) odnosnie tego produktu.

      Delete
  2. Zapomniałaś jeszcze dodać stary sposób na "oliwkę dla dzieci" albo masło xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milosiernie juz nie widze tego propagowanego przez "ekspertow" w innernetach ;-D

      Delete
  3. Jestem lekarzem, onkologiem. Bardzo często trafiają do mnie pacjenci z rakiem skóry lub czerniakiem, niestety, zazwyczaj w bardzo zaawansowanym stadium. Tłumaczę znajomym czym grozi solarium i opalanie, ale w Polsce ludzie tego nie rozumieją. Większość myśli, że mam obsesję na tym punkcie. Mam nadzieję, że nikt z nich do mnie nie trafi w przyszłości.
    Od kiedy odkryłam Twój blog, nie wychodzę bez filtra na dwór. Dziecko też smaruję 50. I żałuję, że jak byłam mała nie raz poparzyłam się na słońcu aż do pęcherzy, rodzice nie mieli pojęcia jakie to groźne.

    czubacz

    ReplyDelete
  4. Swietny wpis Aniu! Chyba wydrukuje i bede rozdawac nieswiadomym ;).
    Za kazdym razem, jak kogos namawiam do smarowania sie filtrem, to slysze: slonce jest zdrowe, trzeba zlapac witaminy D, moj podklad ma SPF 15, po co sie smarowac w miescie, nie ide na plaze etc. Jak mowie, ze to oparzenia, to glupoty gadam.
    Moja mama i kumpele przywiozly kiedys z Polski krem do opalania SPF 6 lub 10, i twierdzily, ze to wystarczajaca ochrona na srodziemnomorskie slonce!!!
    Rece po prostu opadaja, ciezko przetlumaczyc znajomym, juz przestalam, bo ile mozna im nawijac, jakos zmarchy, przebarwienia i choroby skory ich nie ruszaja ....
    PS. Pokaz stroje na wyjazd, please ;)

    ReplyDelete
  5. Swietny wpis i bardzo uswiadamiający , brawo!!!!Kremy z filtrem stosuje się przez caly rok.....nie tylko na wyjście na plażę...Ale zadzroszcze Ci rajskich Malediwow.Wspanialego wypoczynku...

    ReplyDelete
  6. Ja tez napisze: swietny wpis! A filmy robia wrazenie.
    Od Ciebie nauczylam sie stosowac mocne filtry, ale chyba troche za pozno. Coz, kiedy bylam mlodsza w Polsce nikt (przynajmniej w moim otoczeniu) nie przejmowal sie opalaniem i wplywem slonca na skore.

    Udanego wyjazdu, bez odrobinki opalenizny :)

    ReplyDelete
  7. Mam świadomość tego wszystkiego co piszesz i tez mnie śmiech ogarnia jak ktoś uważa spf w podkładzie za coś super. Z Bandi mam z tej serii spf 50 i dobrze mi się go używa.
    Osobiście lubię się opalać tj. grzać kości na leżaku:) i lubię mieć opalone nogi ale twarzy nie opalam od dawna i mam lekką schizę (w ciązy nabawiłam się przebarwień od marcowego słońca) na tym punkcie chociaż też nie jestem zawsze konsekwentna .

    ReplyDelete
  8. Podczytuję Twojego bloga od początku, trafiłam tu od Ziemoliny:)
    Po pierwsze - miłego wypoczynku!
    Po drugie, czy byłabyś w stanie polecić jakiś filtr nadający się do skóry tłustej (w upały mega, mega tłustej), ze skłonnością do trądziku zaskórnikowego? Chodzi o lekką, dobrze wchłaniającą się konsystencję i oczywiście jak najlepszą ochronę. Pamiętam, że fitrów Biore nie polecasz, prawda? Czy Raysella Noevir w żelu będzie produktem wartym wypóbowania przy takiej, jak moja cerze? Co byś jeszcze poleciała? Najchętniej z różnych półcek cenowych, żebym miała nad czym podumać:P

    Nie wiem, czy znasz filtry Vichy, ale dla mnie nawet ich emulsja matująca jest za ciężka, obciąża skórę (zmywam go olejkiem DHC a potem żelem Hyseac), wykończenie jest lekko błyszczące na początku, z biegiem czasu mocno się świecę - dużo pudru pomaga, ale bardzo czuję go na twarzy.

    Chciałabym używać filtrów, ale nie chcę wyglądać w nich jak kostka smalcu, toteż zwracam się do Ciebie z prośbą o rekomendację czegoś z japońskiego/koreańskiego/w sumie jakiegokolwiek rynku.

    Pozdrawiam!
    M. ze Szczecina.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj na blogu!
      Nie polecam Biore dla cery wrazliwej, suchej, naczynkowej. Dla takich cer on narobi wiecej szkody niz pozytku, bo tylko ja bardziej uwrazliwi.
      Jesli masz cere tlusta, tradzikowa, to patrz w kierunku filtrow syntetycznych.
      Przy takiej cerze jak Twoja, alkohol w filtrze to mus. Dzieki temu filtr bedzie lekki i szybko sie wchloni bez zostawiania ciezkiej powloki.
      Jest kilka filtrow, ktore moga byc dobre, ale powiem Ci wiecej w przyszlym tygodniu, bo jestem teraz na wakacjach.
      Tak od razu przychodzi mi na mysl filtr DHC, Benefique, Ettusais oraz niektore SkinAqua. Ale daj mi tydzien, wtedy powiem Ci wiecej.

      Delete
  9. Kolejny bardzo dobry wpis. Tu, w Niemczech, gdzie obecnie mieszkam, niestety - też w większości panuje przekonanie, że cokolwiek z SPF (LSF niemieckie) to na plaże, albo na urlop.... Ja stosuję filtry prawie codziennie. Prawie, bo kiedy mam popołudniową zmianę w pracy, a do południa nie ruszam się z domu - to sobie odpuszczam. No, ale używam filtrów, powiedzmy przez 80% czasu. Opalać się i tak nie opalam, u mnie filtr to po prostu krem ochronno -pielęgnacyjny na dzień. Najniższy faktor, jaki mam to Sulwhasoo Renodigm EX Dual Care Cream TPF 40, SPF 30 PA++ (rzeczywiście, w upały bardzo dobrze sprawdza się nie tylko na powietrzu, ale i w pracy), kolejne to już SPF 50+ PA++++ :Hera Sun Mate Leports SPF 50+ PA++++, Sulwhasoo - Snowise Brightening UV Protector SPF50+/PA++++ Soft Glow -moi zdecydowani faworyci, bardzo podobne w obsłudze, absolutnie nie bielące, o mokrym wykończeniu, ale bez problemu dające sie ładnie lekko przypudrować. Mam też lekko bielącego Hanyul Chrysanthemum i OHUI red - też bardzo podobne, używam w chłodniejsze dni. Na to poduszka Laneige albo Hanyul i jest bardzo dobrze. Kuszą mnie japońskie filtry, ale muszę jeszcze poszukać czegoś, co zawiera przynajmniej dwa dobre filtry UVA, nie ma alkoholu, nie bieli i jest potoodporne :). I chyba spróbuję Dr.Ci:Labo UV & White Moisture Milk SPF50+ PA++++.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Osobiscie koreanskich filtrow nie lubie, bo sa ciezkie w porownaniu z japonskimi. Nie ufam tez koreanskim oznaczeniom PA. I nie tylko ja. Widzac jak Koreanki kupuja multi-paki japonskich filtrow w Tokio na lotnisku, to daje duzo do myslenia.
      Ciekawia mnie natomiast filtry z Tajwanu. Mialam probki Dr Wu i byl fenomenalny.

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.